Wrzesień fioletem wrzosu i czerwonością jarzębiny zapanował na świecie...Na łące czuć jeszcze zapach ostatnio skoszonego siana i rześkość wrześniowego poranka. Pies w szale radości przemierzał kolejny raz okoliczną łąkę, zawracając i robiąc bardzo duże kółka wokół mnie. Przyglądając się wszystkim zmianom w przyrodzie pomyślałam sobie, że właśnie dziś jest ten dzień… a za 8 godzin ta godzina…!!!!
Hm? tak spontanicznie nie zastanawiając się prawie wcale zgodziłam się na to spotkanie przy kawie, w końcu to ma być tylko kawa i nic więcej… pomyślałam. Wypijemy razem kawę, pogadamy… bo tematów do rozmowy na pewno mi nie zabraknie, nie od dziś wszyscy znajomi nazywają mnie gadułą, więc i tym razem poradzę sobie, najwyżej wystraszę swojego rozmówcę…nie sądzę jednak.
Po 14 stałam na umówionym miejscu, z bukietem wrzosów jakie dostałam na pożegnanie od mojej wychowanki...Pod pomnikiem na wybrukowanym placyku grupka dzieci karmiła wygłodniałe gołębie, inni w pośpiechu przechodzili, młoda para trzymając się za ręce całowała się namiętnie...a pomimo września słońce świeciło i grzało jak w środku lata. Trochę się spóźnię usłyszałam w słuchawce…15 minut i będę… uhm? co za zwyczaje spóźniać się na pierwsze spotkanie – mogłam pewnie pójść sobie i nie czekać, ja rzadko kiedy czekam na kogokolwiek...nigdy nie czekam – czekałam… ciekawość czy po prostu chęć wywiązania się z danego słowa, że będę. Teraz już sama nie wiem co mną wtedy pokierowało? Teraz pewnie bym powiedziała, że to przeznaczenie…
Przeznaczenie???? czym w ogóle jest przeznaczenie???? to może tylko jakieś wydarzenia na jakie mamy większy lub mniejszy wpływ, coś co może ale nie musi się wydarzyć zupełnie. Wtedy nie myślałam o żadnym przeznaczeniu, wtedy miałam podzielić się tylko swoimi spostrzeżeniami które tak bardzo wcześniej zainteresowały mojego rozmówcę...No tak, gadać to ja potrafię… jakiś szczególny talent posiadłam w tej dziedzinie, zresztą nie tylko w tej. Czasem tak sobie myślę, że gdyby nie to moje gadulenie i taka bezpośredniość nadzwyczajna to jakby potoczyło się moje życie????
Siedzieliśmy naprzeciw siebie, bardzo uważnie obserwowałam swego rozmówcę… i jego chyba wielkie zainteresowanie tym co mówię… człowiek tak bardzo potrzebuje bliskości, poszukuje inności… a samotność… zaczęłam opowiadać książkę, o której trąbiły ostatnio wszystkie media, a lada dzień miała być premiera ekranizacji...
Czy ja jestem z zupełnie innego świata???...na pewno nie byłam z jego świata… on też nie należał do mojego świata, taki na pierwszy, drugi i trzeci rzut oka bardzo zorganizowany, poukładany, i na pewno wiedzący czego chce… Jego błękitne oczy tak wyjątkowo serdecznie spoglądały na mnie, a sposób w jaki mnie słuchał był zupełnie inny niż słuchanie innych.
Wiesz - powiedział spoglądając na zegarek myślę, że dokończymy jeszcze tą rozmowę, chciałbym w tobie odnaleźć inność, o której tyle mówiłaś...poszukamy tej inności razem??? Pewnie poszukamy- tak odpowiedziałam na pożegnanie nie pamiętam już dziś dokładnie co ja w ogóle plotłam...
Bukiet wrzosów był bardziej fioletowy...a jego błękit oczu przypominał mi coś za czym tęskniłam po niedawno minionych wakacjach...błękit mazurskiego nieba.