Jak to właściwie jest z tym co wolno, a na co można sobie pozwolić???? Jak jest z potrzebą odczuwania kropel deszczu i wiatru we włosach??? Jak dalece pragnienia mogą być realizowane, jak bardzo o tym wszystkim decyduje tylko przeznaczenie, któremu bardzo pomagamy???? Samochód pokonywał kolejne kilometry drogi… początek października pozłocił przydrożne drzewa, a w kroplach deszczu były same pragnienia, które jak eliksir zgromadziły się w naszych spojrzeniach… Jedziemy razem… propozycja nie do odrzucenia… ja to jednak mam pomysły… czarne deszczowe chmury nie miały zamiaru nawet dać się przebić słońcu, pogoda taka niezdecydowana… Zobaczysz nad morzem będzie słońce!!!! Zamówiłem pogodę… a jak się pospieszymy to obejrzymy zachód słońca… o czym on mówi, jakie słońce??? Jaki zachód???? Przecież leje momentami jak z cebra…!!!! Pewnie przydałoby się trochę romantyzmu, nie powiem też bym chciała… Zachód słońca nad morzem …Wiatr we włosach… w twojej dłoni moja dłoń… a morski wiatr tuli nas w swych objęciach… Przytuleni do siebie przemierzamy… Kobieto na ziemię!!!! Chyba mój wewnętrzny głos przywołał mnie do rzeczywistości… Czy tak wygląda rzeczywistość??? Czy rzeczywistość od jakiegoś czasu ma kolor błękitu Jego oczu??? Oj chyba ma!!!! Uśmiechnęłam się do siebie. Zobacz - mówisz i masz – słońce zamówiłem i jest… rzeczywiście pogoda zmieniała się diametralnie i wszystko wskazywało na ta romantyczna scenerię. Życie pisze najlepsze scenariusze!!!! Z wiatrakami elektrowni napędzanej siłą wiatru… Scenariusze… pisane siłą pragnień… mocą dotyku, namiętnością, jak miała się dopiero narodzić… Ciepłe ręce, jakie on ma ciepłe ręce, sztorm na Bałtyku nie ma tyle mocy co jego ciepło… wiatr i jego dłonie potargały moje włosy… Wiesz to jest tak… To jest tak nie inaczej, bo doskonale się wie przez kogo się chce mieć targane włosy, trzymane ręce i całowane usta. Blask świeczek rzucał cień na ścianę… boże jak on cudownie całuje… targa moje włosy… i jest, jest tu ze mną. Spojrzałam w jego oczy między jednym a drugim namiętnym pocałunkiem – to nie tak miało być!!!! a właściwie jak miało być??? Było cudownie, tylko strażacy maja co noc płomienie… które gaszą. My nie gasiliśmy płomieni raczej za wszelką cenę z iskierki… Nadmorski wiatr i wzburzone fale, szarość nieba i takie błogie zmęczenie po nieprzespanej nocy … Nie miałam tak całować – a całowałam…………