Rozważania …
„Kiedy czegoś gorąco pragniesz, to cały wszechświat działa potajemnie, by udało ci się to osiągnąć…”
Paulo Coelho. Zaczytywałam się jego mądrymi książkami, odkładałam je na półkę, odnosiłam do biblioteki, żeby po jakimś czasie znowu do nich wrócić… wracałam zawsze wtedy, kiedy przypominałam sobie o swojej legendzie o tym, co jest konieczne do wypełnienia własnego przeznaczenia. Nie raz już podążałam drogą, z której zawracałam albo nie szłam już dalej, bo coś kazało mi z niej zejść i poszukać nowej.
Uszczęśliwiając wszystkich często zapominałam o sobie, ot typowa Matka Polka… a może wcale nie taka typowa…? Matka Polka gotuje obiady na czas, piecze sobotnie drożdżówki, pierze, odkurza, odrabia lekcje, zasypia ostania i budzi się pierwsza z kubkiem gorącego mleka na śniadanie i z wiecznie zatroskaną miną czy oby wszystkim będzie smakowało???
Szczęśliwy dom gdzie drożdżówki są… tak powiadała moja babcia, która doskonale piekła a zapach jabłek i cynamonu czuć było w całym domu…
Kiedy syn był mały uważałam, że praca nie zając nie ucieknie… A ten czas poświęcony jemu będzie procentował, nauczę go wrażliwości, nauczę kochać po swojemu, wrażliwie świat, pokażę pierwszy księżyc i pierwszy śnieg na …zachód słońca, nauczę szanować ludzi i zwierzęta?...Będę przy nim, blisko bo tylko on jest najważniejszy dla mnie. Prawidłowy kontakt emocjonalny to podstawa, więź, poczucie, że zawsze może na mnie liczyć… Tak, tak piękne założenia przyjęłam sobie w swoim życiu… Świadoma jak nikt, wrażliwa, patrząca szeroko bez klapek na oczach. Rodzina, bastion, twierdza, opoka… Wzorce czerpane z tradycji rodzinnych, gdzie słowo wierność, uczciwość znaczy dokładnie to, co ma znaczyć… Praca??? Często o niej myślałam. A najczęściej kiedy mogłam spotkać się z moimi znajomymi aktywnymi zawodowo, to potem ogarniała mnie taka tęsknota …za samorealizacją taką zawodową, nie robieniem kariery, ale spełnianiem się tak do końca, możliwością realizacji swego pomysłu. Kiedyś słyszałam gdzieś, że praca musi dostarczać wiele satysfakcji, żeby sprawiała radość.
Czy ja przypadkiem nie jestem jakaś idealistka, wiedziałam, że moja praca dostarcza mi tej radości, radości tworzenia, radości dzielenia się każdym dniem spełnionym?... Pewnie trudno być jednocześnie dobrą matką, żoną i w dodatku mieć czas dla realizacji siebie, zawsze jest jakaś cena jaką trzeba za to zapłacić… Pogoń za codziennością zabiera wszystko… nie ma czasu… a drobne gesty stają się z czasem drobne, drobniejsze, małe, malutkie, takie mikroskopijne z czasem… Stają się czymś co… ale to już?? Było i… Nie wróci więcej… Choć do przodu się wyrywa głupie serce… Nic nie dzieje się tylko po to, żeby się działo wszystko dzieje się po coś, bardzo konkretnie po coś. Z przeczytanych mądrych książek należy wyciągać wnioski i… po wielu przemyśleniach zastanowić się nad wszystkim nawet jakby to miało spowodować rewolucje, to na pewno warto.
„Bóg wysłuchuje tych, którzy błagają o łaskę zapomnienia dla nienawiści, lecz głuchy jest na głos tych, którzy pragną uciec przed miłością” Czy w codziennym zabieganiu człowiek ma czas na miłość??? Praca, praca, praca… Telefony, telefony, telefony… Każdego dnia z prędkością 100 km/godzinę, z okularami na głowie, żeby widzieć kto dzwoni, kto pisze, co jest napisane… z ciągłym zerkaniem na zegarek, poganianiem samej siebie, czy na pewno zdążę w umówione miejsce…
STOP, STOP, STOP, OGRANICZAMY PRĘDKOŚĆ, NAKAZUJEMY ZASTANOWIENIE NAD ŻYCIEM, OSTRZEGAMY PRZED PUSTKĄ W DUSZY, INFORMUJEMY O NOWEJ DRODZE Z PIERWSZEŃSTWEM PRZEJAZDU…
W życiu trzeba być zdrowym egoistą, żeby zacząć umieć dostrzegać samego siebie w odbiciu codzienności… Od tego czy ja będę szczęśliwa, zależy wszystko, każdy dzień, jakość każdego dnia, a zwykłe spojrzenie na siebie podczas porannej toalety potwierdza stan naszego ducha. Czy ja potrafię być taką zdrową egoistką???? Nie raz pytałam siebie… Chyba zacznę stosować wobec siebie nakazy i informacje… Marny kierowca na drodze… świetnym kierowcą swego życia… No nie to już jakiś absurd… Od kiedy praca zaczęła przynosić mnie radość i samorealizację, od kiedy nie miałam czasu na punktualne obiadki, wypieki blach ciast… i całą tą komedię z zadowalaniem innych… Zaczęłam mieć czas dla siebie. Wiosna tego roku jest piękna… Od rana ziemia tak cudnie pachnie, a słońce grzeje bardziej niż kiedykolwiek... Kobiety wiedzą jak chcą być kochane… Patrzę na mojego syna, dużego już syna… i coraz częściej dostrzegam błędy jakie popełniłam… A miało być pięknie. Nie można być nigdy partnerem dla swego dziecka. Trzeba być trochę ponad… Nie można liczyć na wdzięczność, bo coś takiego nigdy nie istnieje… Nie można kierować się dobrym sercem… Trzeba zawsze na zimno oceniać sytuację, nie kierować się emocjami. Poradnik, co można i nie należy… doświadczyłam na własnej skórze… W dawaniu rad jestem dobra. Gorzej z ich realizacją na własnej skórze… W życiu człowiek podąża wieloma drogami… i kiedy „jedzie drogą” bez pierwszeństwa przejazdu dla swego ja, jest ok. Inaczej jest kiedy zaczyna podążać drogą z pierwszeństwem przejazdu dla swego ja, dla swoich potrzeb, radości, drogą swojej legendy… Kiedyś zauważyłam, że po prostu zaczynam się wypalać, potrzebuję radości życia, żeby znowu tworzyć, na co dzień każdy dzień… Nie chcę być zaprogramowana na ciągłą gonitwę, nie chcę, żeby wchłonął mnie ten rytm… Życie to sen wariata, jak się go dobrze przyprawi to wychodzi kolorowa telewizja. Jakiej przyprawy potrzebuje życie???? Aby zaczęło na nowo cieszyć, na nowo dodawać siły do codzienności??? Życie potrzebuje jednej tylko przyprawy… Miłości, po prostu miłości. Teraz wiem o tym podążając drogą z pierwszeństwem przejazdu… a moim zielonym światłem są… błękitne oczy…