„Piszę ci synku list z daleka, z domu… Na szybach białe iskrzą się płatki… Piszę ci synku… i po kryjomu… ocieram łzę… Ty przecież zrozumiesz łzy matki…”
Dziewczyna rozpoczynająca wieczór, wigilijne spotkanie chyba zrobiła niesamowite wrażenie na słuchaczach w mundurach… nawet panowie pułkownicy, na co dzień „twardziele” mieli małą łezkę w oku… Słyszałam te teksty „100 razy” na każdej próbie. Jednak zawsze mnie tak niesamowicie wzruszały. Pisząc scenariusz tego wieczoru chciałam , żeby te słowa trafiły do moich odbiorców tak jak nigdy… żeby zmusiły wszystkich słuchających do pomyślenia, do chwili zadumy, do zwolnienia tempa w codzienności…
„Pod skrzydłami aniołków i kolęd… zapatrzeni w puste miejsce przy stole…” Moje myśli już nie były na tej sali, nie na tej scenie rozgrywało się to widowisko… Serce matki jak obłok ciszy… Spojrzy ojciec w niebo , w milion gwiazd… Wspomni kwiaty i wasze oczy… Czar kolędy …zimnych ogni trzask W obcym mieście … Pod progiem obcym…
Zasłuchane , zapatrzone… łzy płynęły mi same, ja rzadko kiedy potrafię pohamować łzy wzruszenia teraz też nie potrafiłam pohamować płynących łez…
Zaśnieżone Mazury, zasypane śniegiem grudniowym… poranek wigilijny i zapach prawdziwej choinki… taki obraz podsunęła mi wyobraźnia… Tak często ostatnio moje myśli uciekają tam w krainę jezior i lasów, uciekają do domu, domu, którego już nie ma… domu już nie ma!!! Nie ma Go, śmierć zabiera najbliższych, ale też śmierć pozostawia wspomnienia. Wspomnienia , jakie są pokarmem dla duszy, radością w smutku, pocieszeniem w tęsknocie nie do spełnienia… Puste miejsce przy stole… przy którym On nie usiądzie już nigdy… Ludzi powinno się lubić: Tych niepozornych i tych wielkich Tych uroczych i nie tak pięknych Staraj się lubić ludzi, takimi jakimi są, Innych przecież nie ma…
Kolejne przesłanie świąteczne padło ze sceny… Boże!!! Ja zakatuję dziś tych ludzi – pomyślałam sobie, albo na siłę dostarczę im słów do myślenia i tematów do zadumy… Bardzo uważnie zaczęłam obserwować moich słuchaczy, kiedy duchem powróciłam na tą salę w ten grudniowy wieczór… W ekonomii miłości muszę dać więcej niż posiadam Muszę dać samego siebie… Na sali panował spokój absolutny… scenę oświetlało punktowe światło… a anioł z mojego widowiska zwracając się do wszystkich mówił Wczoraj: już przeminęło Jutro: dopiero nadejdzie Dzisiejszy dzień jest jedyny i niepowtarzalny Masz go w swoich rękach. Uczyń ten dzień swoim najlepszym dniem… Nie odkładaj życia na później…!!!!
Chwytaj dzień, uczyń swoje życie niezwykłym Smakuj każdy oddech, jakby miał być ostatni…
Te wszystkie proste słowa, takie oczywiste jakie dziś padają z tej sceny są takimi bardzo moimi słowami, sumą moich ostatnich przemyśleń, sumą różnych zakrętów życiowych każdego z nas… Ostanie wigilijne przesłanie – pomyślałam kiedy ze sceny padły słowa: „Bądź zawsze blisko tych , których kochasz Mów głośno, jak bardzo ich potrzebujesz, Bądź dla nich dobry. Jeśli tego nie zrobisz dzisiaj, jutro już będzie takie samo jak wczoraj. Długo nie zwlekaj, byś nie żałował dnia, W którym zabraknie ci czasu na to, Co naprawdę ważne…
Rozległy się oklaski… bardzo „ważny” pułkownik podszedł do mnie i wziął mnie za rękę… ”Pani potrafi zagrać na emocjach i uczuciach odbiorców” – usłyszałam. Panie pułkowniku – uśmiechnęłam się do mojego rozmówcy. Jeśli pana wzruszyły te słowa, to miały wzruszyć, jeśli pana emocje dały znać o sobie ta taki był mój zamysł… a moim pragnieniem jest, żeby pan o tym wieczorze i o wszystkich słowach po prostu pamiętał każdego dnia, w zagonionej codzienności.